„Nie mam prawa narzekać, a jednak…”
- renataolszewska22
- 3 dni temu
- 2 minut(y) czytania
O wstydzie, który odbiera prawo do pomocy
To zdanie bardzo rzadko wypowiadane jest głośno.
Częściej pojawia się półgłosem, jakby samo jego sformułowanie było czymś niestosownym.
Bo przecież:
inni mają gorzej,
życie „obiektywnie” się udało,
nie wydarzyło się nic, co usprawiedliwiałoby trudność.
A jednak… coś boli.
Coś ciąży. Coś nie daje spokoju.
I właśnie w tym miejscu bardzo często pojawia się wstyd.

Wstyd (nie mam prawa narzekać), który każe milczeć
„Nie mam prawa narzekać” jako destrukcyjne przekonanie
„Nie mam prawa narzekać” to jedno z najbardziej destrukcyjnych przekonań, jakie może nosić w sobie człowiek.
Nie dlatego, że uczy wdzięczności ale dlatego, że odbiera prawo do kontaktu z własnym doświadczeniem.
Ten rodzaj wstydu:
ucisza sygnały przeciążenia,
unieważnia emocje,
sprawia, że pomoc zaczyna wydawać się „nie dla mnie”.
To nie jest zdrowa regulacja emocjonalna. To samowykluczenie z własnego cierpienia.
Cierpienie nie działa na zasadzie porównań
Dlaczego porównywanie się z innymi pogłębia samotność
Psychika nie funkcjonuje według skali:
„komu wolno”,
„komu bardziej”,
„komu wystarczająco”.
Cierpienie nie jest konkursem. Nie potrzebuje legitymacji moralnej.
Jeśli coś jest trudne to po prostu jest trudne. Jeśli coś boli to po prostu boli.
Porównywanie się z innymi:
nie zmniejsza ciężaru,
nie leczy,
bardzo często pogłębia poczucie samotności i winy.
„A jednak…” — czyli prawda, która się przebija
Cichy sygnał zdrowej psychiki
Słowo „a jednak” jest w tym zdaniu kluczowe.
Ono mówi:
coś we mnie się domaga uwagi,
coś zostało za długo pominięte,
coś nie chce już dłużej być ignorowane.
To nie jest słabość. To zdrowy sygnał psychiki, która próbuje odzyskać kontakt z sobą.
Wstyd jako strażnik przetrwania
Skąd bierze się przekonanie „nie zawracaj głowy”
W pracy terapeutycznej bardzo często widzimy, że ten wstyd nie wziął się znikąd.
Bywa, że:
w dzieciństwie nie było miejsca na emocje,
trzeba było „radzić sobie”,
cierpienie było bagatelizowane lub porównywane.
Wstyd nauczył wtedy:
„nie zawracaj głowy”,
„inni mają gorzej”,
„twoje uczucia nie są aż tak ważne”.
To była strategia przetrwania ale ta strategia w dorosłym życiu zaczyna szkodzić.
Prawo do narzekania to prawo do bycia człowiekiem
Narzekanie jako akt kontaktu z rzeczywistością
Narzekanie w tym kontekście nie oznacza użalania się nad sobą. Oznacza dopuszczenie prawdy o własnym stanie.
To moment, w którym można powiedzieć:
„jest mi ciężko”,
„nie radzę sobie tak, jak pokazuję”,
„potrzebuję wsparcia”.
I nie trzeba do tego:
traumy,
katastrofy,
„wystarczającego powodu”.
Wystarczy to, że tak właśnie jest.
Jeśli to zdanie jest Ci bliskie
Kiedy wstyd blokuje sięgnięcie po pomoc
Jeśli myśl „nie mam prawa narzekać” zatrzymuje Cię przed sięgnięciem po pomoc, to być może właśnie ona jest sygnałem, że wsparcie jest potrzebne najbardziej.
Terapia nie jest miejscem dla „tych, którym wolno”. Jest miejscem dla tych, którzy nie chcą dłużej być sami ze swoim doświadczeniem.
Jeśli czujesz, że ten tekst dotyczy Ciebie — zapraszam do terapii. Bez porównań. Bez ocen. Z pełnym uznaniem tego, co przeżywasz — takie, jakie jest.
Bibliografia do poczytania:
Daring Greatly – o wstydzie, porównywaniu się i odwadze mówienia prawdy o sobie.
The Drama of the Gifted Child – o unieważnianiu emocji i jego długofalowych konsekwencjach.
Trauma and Recovery – o prawie do uznania własnego cierpienia bez hierarchizowania go.
Attachment in Psychotherapy – o wstydzie i regulacji emocjonalnej w bezpiecznej relacji terapeutycznej.




Komentarze