top of page

Mam wrażenie, że coś się we mnie skończyło.

 O utracie energii życiowej, która nie jest depresją


To zdanie bardzo często pojawia się szeptem. Z niepokojem. Czasem ze wstydem.

Bo kiedy ktoś mówi: „mam wrażenie, że coś we mnie się skończyło”, niemal natychmiast pojawia się lęk:— czy to już depresja?— czy to wypalenie?— czy coś się ze mną złamało?


A bardzo często to nie jest koniec człowieka. To jest koniec pewnej strategii życia.


Gdy energia znika, ale człowiek nadal „działa”


W gabinecie widzę osoby, które:

  • funkcjonują,

  • podejmują decyzje,

  • biorą odpowiedzialność,

  • są obecne dla innych,

a jednocześnie czują, że wewnętrznie coś zgasło.


Nie ma tu klasycznych objawów depresji. Niekoniecznie pojawia się rozpacz, myśli rezygnacyjne czy całkowite wycofanie. Jest raczej poczucie pustki, utrata sensu, zmęczenie sobą.


W psychologii mówimy wówczas o:

  • wyczerpaniu adaptacyjnym,

  • utracie sensu dotychczasowej narracji o sobie,

  • zmęczeniu tożsamości.

To stan, w którym stare sposoby bycia przestają działać, ale nowe jeszcze się nie urodziły.


Co tak naprawdę się „skończyło”?


To, co pacjenci opisują jako „koniec”, bardzo rzadko dotyczy ich potencjału. Znacznie częściej dotyczy ról, które przez lata były jedynym źródłem sensu i energii.


Najczęściej kończy się:

  • rola silnej / silnego,

  • funkcja tej, która „zawsze daje radę”,

  • sens oparty wyłącznie na odpowiedzialności, kontroli i byciu potrzebnym.


Te strategie bywają bardzo skuteczne. Często są też konieczne na wcześniejszych etapach życia.

Ale mają swoją cenę. I swój termin ważności.


Nie znika potencjał. Znika paliwo.


To, co się kończy, to paliwo oparte na przymusie:

  • muszę,

  • powinnam,

  • nie mam wyjścia,

  • ktoś musi.


Psychika i ciało przez jakiś czas są w stanie funkcjonować w takim trybie. Ale w pewnym momencie zaczynają mówić: „dalej tak się nie da”.

I wtedy pojawia się to zdanie ,często bardzo samotne: „mam wrażenie, że coś we mnie się skończyło”.

To nie jest awaria. To sygnał graniczny.


Moment graniczny — i co dalej?


Ten moment jest wymagający, bo odbiera stare punkty odniesienia. Ale jest też momentem głęboko rozwojowym.


To chwila, w której:

  • nie da się już żyć wyłącznie z odpowiedzialności,

  • nie da się już opierać sensu tylko na funkcjonowaniu,

  • nie da się już ignorować własnych potrzeb.


Albo zaczniemy żyć inaczej, albo ciało i psychika przestaną współpracować.

To nie jest wybór między „radzeniem sobie” a „poddaniem się”.To wybór między zmianą sposobu bycia a dalszym wyczerpywaniem zasobów.


To nie depresja ale to też nie „nic” bo przecież coś się we mnie skończyło


Ten stan nie powinien być ani patologizowany, ani bagatelizowany.

To nie zawsze depresja.

Ale to też nie jest „fanaberia”, „lenistwo” ani „kryzys wieku”.

To moment, w którym stara tożsamość przestaje wystarczać, a nowa potrzebuje czasu, wsparcia i bezpiecznej przestrzeni, by się ukształtować.


Jeśli to zdanie jest Ci bliskie


Jeśli masz wrażenie, że coś w Tobie się skończyło, być może:

  • nie straciłaś / nie straciłeś siebie,

  • tylko doszłaś / doszedłeś do granicy tego, co było możliwe w starym układzie.


Terapia w takim momencie nie polega na „naprawianiu”. Polega na towarzyszeniu w przejściu:

od życia opartego na przymusie do życia, które ma w sobie sens, kontakt i energię.


Jeśli czujesz, że to może być Twój moment graniczny — zapraszam do pracy terapeutycznej. W uważności. Bez pośpiechu. Z szacunkiem dla tego, co się kończy i tego, co dopiero chce się pojawić.


Coś się we mnie zmieniło.
Coś się we mnie zmieniło.


Biografia do poczytania:

  1. Man's Search for Meaning – o utracie sensu, momentach granicznych i konieczności zmiany narracji życia.

  2. Burnout – o wyczerpaniu, które nie jest depresją, lecz skutkiem długotrwałego funkcjonowania w trybie przymusu.

  3. When the Body Says No – o tym, jak ciało reaguje, gdy psychika zbyt długo ignoruje własne granice.

  4. The End of Stress as We Know It – o biologicznych kosztach chronicznego stresu i wyczerpania adaptacyjnego.

Komentarze


bottom of page