„Nie wiem, czemu jest mi tak ciężko”
- renataolszewska22
- 26 sty
- 3 minut(y) czytania
Kiedy przeciążenie nie ma jednej przyczyny?
To jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszę w gabinecie. I jedno z najbardziej mylących.
Bo kultura, w której żyjemy, nauczyła nas, że "ciężko" musi mieć powód. Najlepiej konkretny, widoczny, „poważny”:– wydarzenie,– stratę,– kryzys,– diagnozę.
Jeśli nie potrafimy wskazać jednego wyraźnego „dlaczego”, bardzo szybko zaczynamy podważać własne odczucia. Skoro „nic złego się nie dzieje”, to może przesadzam? Może jestem zbyt wrażliwa? Może po prostu nie radzę sobie tak dobrze, jak powinnam?
A tymczasem bardzo często ciężar nie jest skutkiem jednego „czegoś”. Jest skutkiem zbyt długiego trwania w trybie przetrwania.
Przeciążenie, które nie wygląda jak kryzys, powodujący że jest mi tak ciężko.
W psychologii i psychotraumatologii coraz częściej mówimy o stanie, który nie jest ani ostrym kryzysem, ani klasyczną depresją. To przeciążenie chroniczne.
Powstaje ono z:
długotrwałego napięcia,
życia w trybie adaptacyjnym („muszę się dostosować”),
chronicznego „radzenia sobie”.
To stan, w którym człowiek:
funkcjonuje,
pracuje,
opiekuje się innymi,
wywiązuje się z ról,
a jednocześnie nie ma przestrzeni, by być w kontakcie ze sobą.
Układ nerwowy nie reaguje tylko na dramatyczne wydarzenia. Reaguje również — a czasem przede wszystkim — na:
brak regulacji,
brak odpoczynku emocjonalnego,
brak bycia widzianym i słyszanym w tym, co prawdziwe.
Można „dawać radę” i być przeciążonym
To jeden z największych paradoksów psychiki.
Człowiek może:
działać skutecznie,
być odpowiedzialny,
być postrzegany jako silny,
i jednocześnie być wewnętrznie na granicy wyczerpania.
Bo przeciążenie nie zawsze objawia się załamaniem. Często objawia się:
poczuciem ciężaru bez wyraźnej przyczyny,
zmniejszoną tolerancją na drobne trudności,
zmęczeniem, które nie mija po odpoczynku,
poczuciem „oddalenia od siebie”.
To nie jest kwestia charakteru ani odporności. To reakcja układu nerwowego na zbyt długie funkcjonowanie bez regeneracji.
„Ciężko nie dlatego, że coś się dzieje…”
Czasem w gabinecie pada zdanie, które dla wielu osób jest przełomowe:
Ciężko nie dlatego, że „coś się dzieje”, tylko dlatego, że za długo nic nie mogło wydarzyć się z Tobą.
Za długo nie było miejsca na:
Twoje emocje,
Twoje tempo,
Twoje granice,
Twoje potrzeby.
Za długo ważniejsze było:
żeby dać radę,
żeby nie zawieść,
żeby utrzymać stabilność,
żeby nie robić problemu.
Psychika i ciało nie są w stanie funkcjonować w takim trybie bez końca. W pewnym momencie wysyłają sygnał, który często brzmi właśnie tak: „Nie wiem, czemu jest mi tak ciężko”.
Jest moi tak ciężko ale to nie jest słabość
Chroniczne przeciążenie nie jest oznaką słabości. Nie świadczy o tym, że „coś z Tobą nie tak”.
To fizjologia i psychologia stresu chronicznego. Układ nerwowy, który zbyt długo pozostaje w mobilizacji, traci zdolność do naturalnej regulacji.
I to nie jest coś, co da się „przemotywować”, „ogarnąć” albo „przetrwać jeszcze trochę”.
To moment, który domaga się zatrzymania, uważności i zmiany sposobu bycia ze sobą — zanim przeciążenie zamieni się w kryzys.

Jeśli to zdanie jest Ci bliskie
Jeśli to zdanie — „nie wiem, czemu jest mi tak ciężko” — zatrzymało Cię na chwilę, być może nie potrzebujesz dziś odpowiedzi.
Być może wystarczy, że ktoś pomoże Ci to unieść, bez oceniania, bez przyspieszania, bez naprawiania.
Terapia nie jest miejscem tylko dla „tych, którzy już nie dają rady”. Jest miejscem dla tych, którzy nie chcą dłużej być sami z tym, co ciężkie.
Jeśli czujesz, że to moment, by przyjrzeć się temu w bezpiecznej relacji — zapraszam.
W Twoim tempie. Z uważnością. Z szacunkiem do tego, jak jest teraz.
Klinika Zdrowego Rozsądku tel. +48 515905 188
Bibliografia do ewentualnego poczytania:
The Body Keeps the Score – o tym, jak ciało i układ nerwowy przechowują długotrwałe napięcie i przeciążenie, nawet wtedy, gdy „nic konkretnego się nie wydarzyło”.
Trauma and Recovery – klasyczna, niezwykle klarowna pozycja pokazująca różnicę między ostrym kryzysem a chronicznym stanem przetrwania.
Polyvagal Theory – podstawa rozumienia, dlaczego brak regulacji i poczucia bezpieczeństwa prowadzi do uczucia ciężaru, wyczerpania i odłączenia.
Burnout – współczesne, bardzo przystępne ujęcie przeciążenia, które nie wynika z „braku odporności”, lecz z niedomkniętych cykli stresu.





Komentarze