To jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszę w gabinecie. I jedno z najbardziej mylących.
Bo kultura, w której żyjemy, nauczyła nas, że "ciężko" musi mieć powód. Najlepiej konkretny, widoczny, „poważny”:– wydarzenie,– stratę,– kryzys,– diagnozę.
Jeśli nie potrafimy wskazać jednego wyraźnego „dlaczego”, bardzo szybko zaczynamy podważać własne odczucia. Skoro „nic złego się nie dzieje”, to może przesadzam? Może jestem zbyt wrażliwa? Może po prostu nie radzę sobie tak dobrze, jak