top of page

Czy życie, które prowadzisz, jest naprawdę Twoje?

Erich Fromm o wolności, odpowiedzialności i powolnej utracie samego siebie


Czy życie, które prowadzisz, jest naprawdę Twoje?
Czy życie, które prowadzisz, jest naprawdę Twoje?


Wyobraź sobie człowieka.


Ma dobrą pracę.

Stabilne dochody.

Rodzinę.

Przyjaciół.

Być może dom, o którym kiedyś marzył.


Patrząc z zewnątrz, trudno byłoby znaleźć powód do niepokoju.

Wielu powiedziałoby nawet: „Ułożył sobie życie”


A jednak coraz częściej budzi się z poczuciem, że bardziej zarządza swoim życiem, niż je przeżywa.


Nie potrafi wskazać chwili, w której to się zaczęło.

Nie było jednej wielkiej katastrofy.

Nie było dramatycznej decyzji.

To wydarzyło się powoli.


Jedna zgoda.

Jedno „muszę”.

Jedno „nie wypada”.

Jedno „dam radę”.

Jedno „jeszcze tylko tym razem”.

I któregoś dnia odkrył, że od bardzo dawna żyje bardziej według oczekiwań niż według własnych wartości.


Brzmi znajomo?


Jeżeli choć przez chwilę pomyślałeś o sobie lub o kimś bliskim, to właśnie spotkałeś Ericha Fromma.

Nie dlatego, że znasz jego książki.

Ale dlatego, że ponad siedemdziesiąt lat temu opisał mechanizm, z którym współczesna psychologia spotyka się każdego dnia.

Nazwał go ucieczką od wolności.


Wolność nie zawsze smakuje tak, jak sobie wyobrażamy


Większość ludzi odpowie bez zastanowienia:

„Oczywiście, że chcę być wolny.”


Fromm zadał jednak pytanie znacznie trudniejsze.


A co, jeśli najbardziej boimy się właśnie tego, czego najbardziej pragniemy?


Brzmi paradoksalnie.

A jednak wystarczy rozejrzeć się wokół.

Ile osób pozostaje w relacjach, które od dawna przestały dawać im poczucie bezpieczeństwa?

Ilu ludzi codziennie jedzie do pracy, której szczerze nie cierpi?

Ilu z nas mówi „tak”, choć całe ciało krzyczy „nie”?

Ilu żyje według scenariusza napisanego przez rodziców, partnera, środowisko, kulturę albo własny lęk?


To nie jest brak wolności.

To znacznie bardziej subtelny mechanizm.


To dobrowolne oddawanie odpowiedzialności za własne życie komuś lub czemuś innemu.


Fromm zauważył coś niezwykle odważnego.

Człowiek nie zawsze ucieka od ograniczeń.


Czasami ucieka od wolności.

Bo wolność oznacza konieczność samodzielnego decydowania, ponoszenia konsekwencji i zmierzenia się z pytaniem:


„Jak naprawdę chcę przeżyć swoje życie?”


A to pytanie bywa znacznie trudniejsze niż podporządkowanie się cudzym oczekiwaniom.


Co współczesna psychologia dopowiedziała do myśli Fromma?


To fascynujące, że intuicje Fromma nie zestarzały się mimo upływu kilkudziesięciu lat.


Dzisiaj rzadko używamy pojęcia „ucieczka od wolności”.

Mówimy raczej o stylach przywiązania, terapii schematów, regulacji emocji czy przekonaniach wyniesionych z dzieciństwa.


Zmienił się język.

Nie zmienił się człowiek.


Osoba z lękowym stylem przywiązania często bardziej boi się utraty relacji niż utraty siebie.

Człowiek z silnym schematem podporządkowania rezygnuje z własnych potrzeb, żeby uniknąć konfliktu.

Ktoś ze schematem samopoświęcenia czuje się wartościowy dopiero wtedy, gdy rozwiązuje problemy innych.


Na pierwszy rzut oka wygląda to jak odpowiedzialność.

Jak dobroć.

Jak dojrzałość.


Ale bardzo często pod spodem kryje się coś zupełnie innego.

Lęk.

Lęk przed odrzuceniem.

Lęk przed samotnością.

Lęk przed oceną.

Lęk przed tym, że jeśli przestanę spełniać oczekiwania innych, przestanę zasługiwać na miłość.


Fromm nie znał jeszcze współczesnej terapii schematów.

Nie znał badań nad stylem przywiązania.

Nie mówił o układzie nerwowym.


A jednak z niezwykłą przenikliwością zauważył, że człowiek bardzo często nie wybiera tego, co jest zgodne z jego wartościami.

Wybiera to, co daje największe poczucie bezpieczeństwa.

Nawet jeśli ceną staje się własna wolność.


I właśnie tutaj filozofia spotyka się z psychologią.


Filozofia zadaje pytanie:

Dlaczego człowiek ucieka od wolności?


Psychologia odpowiada:

Bo jego umysł nauczył się, że bezpieczeństwo jest ważniejsze od autonomii.

Bo kiedyś zapłacił wysoką cenę za bycie sobą.

Bo uwierzył, że miłość trzeba sobie nieustannie zasługiwać.

Bo pomylił akceptację z posłuszeństwem.

Bo przez lata bardziej ćwiczył dostosowywanie się niż słuchanie samego siebie.


To właśnie dlatego tak wiele osób trafiających do gabinetów terapeutycznych nie mówi:

„Boję się wolności.”


Mówią coś zupełnie innego.

„Już nie wiem, czego chcę.”

„Jestem ciągle zmęczony.”

„Wszystko mnie przytłacza.”

„Nie umiem odmówić.”

„Mam wrażenie, że żyję dla wszystkich, tylko nie dla siebie.”


To zdania, które słyszę znacznie częściej niż wielkie deklaracje o sensie życia.

A jednak każde z nich prowadzi do tego samego miejsca.


Do pytania:

Czy moje życie naprawdę jest jeszcze moje?


To pytanie brzmi prosto.

Ale odpowiedź bywa jedną z najtrudniejszych w dorosłym życiu.


Bo bardzo często okazuje się, że przez lata lepiej poznawaliśmy oczekiwania innych ludzi niż własne potrzeby.

Lepiej wiedzieliśmy, jak być dobrym pracownikiem.

Dobrym partnerem.

Dobrym rodzicem.

Dobrym synem lub córką.

Dobrym przyjacielem.

Niż... dobrym dla samego siebie.


I właśnie tutaj Fromm stawia diagnozę, która do dziś wydaje się niezwykle trafna.


Człowiek nie cierpi wyłącznie dlatego, że ma zbyt wiele obowiązków.

Często cierpi dlatego, że zbyt długo żyje wbrew sobie.


Największa pomyłka współczesnego człowieka


Od wielu lat obserwuję pewien paradoks.


Ludzie pragną spokoju.


Dlatego unikają konfliktów.

Nie odmawiają.

Nie stawiają granic.

Nie mówią o swoich potrzebach.

Nie chcą nikogo zranić.


Przez chwilę rzeczywiście robi się spokojniej.

Ale ten spokój ma swoją cenę.


Każde przemilczane „nie” zamienia się z czasem w cichą frustrację.

Każda niewyrażona potrzeba staje się żalem.

Każda zgoda wypowiedziana wbrew sobie odbiera odrobinę szacunku do samego siebie.


I któregoś dnia człowiek odkrywa coś bardzo bolesnego.

Najbardziej nie zawiódł innych.

Najbardziej zawiódł siebie.


Nie dlatego, że był egoistą.


Wręcz przeciwnie.

Dlatego, że przez lata uważał, iż miłość wymaga nieustannego poświęcania siebie.


Fromm powiedziałby, że właśnie w tym miejscu wolność została zamieniona na bezpieczeństwo.


Psychologia dodałaby:

na bezpieczeństwo, które było tylko pozorne.


Bo nie można zbudować trwałego poczucia bezpieczeństwa na ciągłej zdradzie własnych wartości.


Dojrzałość to nie to samo co samopoświęcenie


Jednym z największych nieporozumień współczesnej kultury jest przekonanie, że dobry człowiek zawsze stawia innych przed sobą.

Brzmi pięknie.

Ale czy na pewno jest prawdziwe?


Fromm uważał, że dojrzałość nie polega na rezygnowaniu z siebie.

Polega na umiejętności tworzenia bliskich relacji bez utraty własnej tożsamości.


To ogromna różnica.

Można kochać i jednocześnie stawiać granice.

Można pomagać, nie biorąc odpowiedzialności za całe życie drugiego człowieka.

Można być lojalnym, nie będąc uległym.

Można być wdzięcznym, pozostając wolnym.


To właśnie jest psychologiczna dojrzałość.


Nie wybór między sobą a innymi.

Ale umiejętność pozostania sobą również wtedy, gdy jesteśmy z innymi.

I być może właśnie tutaj kryje się największe nieporozumienie naszych czasów.


Wielu ludzi myśli, że przeciwieństwem egoizmu jest samopoświęcenie.


Tymczasem przeciwieństwem egoizmu jest dojrzała miłość.

Taka, w której jest miejsce zarówno dla drugiego człowieka, jak i dla siebie.


Dlaczego Fromm jest dziś ważniejszy niż kiedykolwiek?


Bo żyjemy w świecie, który daje nam coraz więcej możliwości.

Ale coraz rzadziej uczy nas, jak z nich korzystać.


Uczy zdobywać.

Nie uczy wybierać.


Uczy konkurować.

Nie uczy rozumieć siebie.


Uczy budować karierę.

Nie uczy budować wewnętrznego oparcia.


A bez wewnętrznego oparcia nawet największa wolność staje się źródłem lęku.


Fromm przypomina nam, że wolność nie zaczyna się wtedy, kiedy nikt nas już nie ogranicza.

Wolność zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy być więźniami własnego lęku.


I być może właśnie dlatego jego myśl jest dziś tak potrzebna.


Bo stabilny umysł nie jest umysłem, który wszystko kontroluje.

Jest umysłem, który potrafi żyć zgodnie ze swoimi wartościami, nawet wtedy, gdy świat oczekuje od niego czegoś innego.


Co możemy zabrać od Ericha Fromma?


Nie każda zgoda jest wyrazem miłości.

Nie każda lojalność jest oznaką dojrzałości.

Nie każde poświęcenie jest szlachetne.

Nie każda odpowiedzialność naprawdę do nas należy.

I nie każda wolność polega na robieniu wszystkiego, na co mamy ochotę.


Największą wolnością jest odwaga, by żyć w zgodzie z własnym sumieniem, nie odbierając tej samej wolności innym.


W Klinice Zdrowego Rozsądku często powtarzam, że stabilny umysł w niestabilnym świecie to waluta przyszłości.


Po spotkaniu z Erichem Frommem dodałbym jeszcze jedno zdanie.

Stabilny umysł nie rodzi się wtedy, gdy świat przestaje stawiać przed nami wymagania. Rodzi się wtedy, gdy przestajemy oddawać innym prawo do decydowania o tym, kim mamy być.


I być może właśnie to jest najtrudniejsza lekcja dorosłego życia.


Nie nauczyć się żyć dla innych.

Nauczyć się żyć z innymi, nie tracąc siebie.


Bo można być przez całe życie odpowiedzialnym.

Lojalnym.

Pomocnym.

Pracowitym.

Podziwianym.

A jednocześnie nigdy nie zadać sobie najważniejszego pytania:

Czy życie, które prowadzę, jest naprawdę moje?


Erich Fromm zostawia nas właśnie z tym pytaniem.

Nie daje prostych recept.

Nie proponuje szybkich rozwiązań.


Przypomina jedynie, że wolność nie jest nagrodą, którą kiedyś otrzymamy.


Jest decyzją, którą trzeba podejmować każdego dnia.

Czasami bardzo cicho.

Czasami wbrew oczekiwaniom innych.

Ale zawsze w zgodzie z własnym sumieniem.


I może właśnie dlatego jego książki nie są opowieścią o wolności.

Są opowieścią o odwadze.

O odwadze, by przestać żyć życiem, które dobrze wygląda z zewnątrz, a zacząć budować życie, w którym naprawdę rozpoznajemy siebie.


Bo największą tragedią człowieka nie jest to, że czasem ponosi porażki.


Największą tragedią jest dojść do końca życia i odkryć, że przez większość czasu było się wiernym wszystkim...

oprócz samego siebie.


Bibliografia

Fromm, E. (1996). Ucieczka od wolności (O. i A. Ziemilscy, tłum.). Czytelnik. (Wydanie oryginalne opublikowane 1941)

Fromm, E. (2017). O sztuce miłości. Rebis. (Wydanie oryginalne opublikowane 1956)

Fromm, E. (2013). Mieć czy być? Rebis. (Wydanie oryginalne opublikowane 1976)

Bowlby, J. (1988). A Secure Base: Parent-Child Attachment and Healthy Human Development. Basic Books.

Young, J. E., Klosko, J. S., & Weishaar, M. E. (2003). Schema Therapy: A Practitioner's Guide. Guilford Press.

Ryan, R. M., & Deci, E. L. (2017). Self-Determination Theory: Basic Psychological Needs in Motivation, Development, and Wellness. Guilford Press.

Komentarze


bottom of page