top of page

Nie wybieramy partnera raz.

O bliskości, samotności i sztuce pozostawania ciekawym drugiego człowieka



Nie wybieramy partnera raz.
Nie wybieramy partnera raz. "Rozmowa" z Esther Perel

Można mieszkać pod jednym dachem.


Można budzić się obok siebie każdego ranka, wspólnie wychowywać dzieci, robić zakupy, planować urlopy i pamiętać o terminach wizyt lekarskich.


Można znać czyjeś przyzwyczajenia, ulubioną kawę, rozmiar buta, sposób zasypiania i wszystkie historie opowiadane przy rodzinnym stole.


A mimo to można tego człowieka już prawie nie znać.


Nie dlatego, że przestał być obecny.

Dlatego, że przestaliśmy być go ciekawi.


Esther Perel – belgijska psychoterapeutka i terapeutka par, autorka światowych bestsellerów poświęconych psychologii relacji. Od ponad 30 lat pomaga zrozumieć, dlaczego ludzie potrafią się kochać, a jednocześnie oddalać od siebie.


Jedna z najbardziej inspiracyjnych myśli pojawiających się w podejściu Esther Perel dotyczy napięcia pomiędzy bliskością a odrębnością.


Miłość chce zmniejszać dystans.

Chce wiedzieć, rozumieć, przewidywać i czuć się bezpiecznie.


Pożądanie, fascynacja i żywa ciekawość potrzebują natomiast przestrzeni, tajemnicy oraz świadomości, że drugi człowiek nigdy nie stanie się całkowicie naszą własnością.


Perel zwraca uwagę, że miłość i pragnienie nie zawsze karmią się tym samym.

Miłość szuka bezpieczeństwa, a pożądanie potrzebuje również zaskoczenia.

Miłość chce bliskości, a pragnienie potrzebuje odrobiny dystansu.

Miłość mówi: „znam cię”, podczas gdy fascynacja pyta: „kim jeszcze jesteś?”.


Być może dlatego niektóre związki nie rozpadają się przez brak miłości.

Rozpadają się przez nadmiar oczywistości.


Najbardziej samotnym można być obok kogoś


Samotność zwykle kojarzymy z brakiem ludzi.

Z pustym mieszkaniem.

Z brakiem telefonu.

Z nieobecnością kogoś, do kogo można wrócić.


Tymczasem istnieje samotność znacznie trudniejsza: samotność przeżywana w relacji.


Pojawia się wtedy, gdy człowiek jest fizycznie obecny, ale emocjonalnie niewidziany. Kiedy jego słowa są słyszane, lecz nie są przyjmowane.

Kiedy może opowiedzieć, co wydarzyło się w pracy, ale nie potrafi powiedzieć, co wydarzyło się w nim.


Perel zauważa, że samotność boli szczególnie wtedy, gdy czujemy się niezrozumiani, ignorowani lub odrzucani przez ludzi znajdujących się blisko nas.

Samo bycie otoczonym innymi nie chroni przed osamotnieniem.

Chroni przed nim dopiero doświadczenie, że ktoś naprawdę nas słucha i próbuje spotkać się z nami w naszym świecie.


Dlatego można godzinami rozmawiać i nadal nie pozostawać w kontakcie.

Można mówić o dzieciach, rachunkach, samochodzie, zakupach, remoncie, zdrowiu rodziców i planach na weekend, a jednocześnie od miesięcy nie zadać sobie najprostszego pytania:

Co się z tobą dzieje?

Nie: co dzisiaj zrobiłaś.

Nie: o której wrócisz.

Nie: czy zapłaciłeś rachunek.

Tylko:

Co ostatnio przeżywasz?


Bliskość rodzi się z ciekawości


Często zakładamy, że bliskość jest naturalną konsekwencją czasu.

Im dłużej kogoś znamy, tym bliżsi powinniśmy sobie być.


To jednak nie zawsze prawda.


Czas może pogłębiać relację, ale może również utrwalać uproszczony obraz drugiego człowieka.

Zaczynamy mówić:

„On już taki jest”.

„Ona zawsze tak reaguje”.

„Wiem, co zaraz powie”.

„Jego nic nie obchodzi”.

„Jej nigdy nie można zadowolić”.


W pewnym momencie nie spotykamy już prawdziwego człowieka.

Spotykamy własne przekonanie na jego temat.


To jeden z najbardziej niebezpiecznych momentów w relacji.

Nie dlatego, że wiemy o sobie za dużo, lecz dlatego, że wydaje nam się, iż nie pozostało już nic do odkrycia.


A przecież człowiek nie jest zamkniętą historią.


Zmienia się pod wpływem wieku, doświadczeń, strat, sukcesów, rozczarowań, rodzicielstwa, chorób, nowych fascynacji i pytań, których wcześniej sobie nie zadawał.


Partner, którego poznaliśmy dziesięć czy dwadzieścia lat temu, nie jest już dokładnie tą samą osobą.


My również nią nie jesteśmy.


Dlatego bliskość nie polega wyłącznie na znajomości drugiego człowieka.

Polega na gotowości, aby wciąż poznawać go od nowa.


Nie wybieramy partnera raz


W romantycznej opowieści wszystko rozstrzyga się na początku.

Spotykamy właściwą osobę.

Rozpoznajemy ją.

Wybieramy.

Budujemy wspólne życie.

Koniec historii.


W prawdziwym życiu jest inaczej.


Nie wybieramy partnera tylko w dniu zaręczyn, ślubu albo pierwszej deklaracji miłości.


Wybieramy go ponownie po narodzinach dziecka.

Po utracie pracy.

Po śmierci rodzica.

Po kryzysie.

Po zdradzie.

Po chorobie.

Po sukcesie, który jednego z partnerów zmienił.

Po latach, w których każde z nich dojrzewało w innym tempie i w inną stronę.


W długoletniej relacji spotykamy wiele wersji tej samej osoby.


Czasem łagodniejszą.

Czasem bardziej zamkniętą.

Czasem zmęczoną.

Czasem odważniejszą niż dawniej.

Czasem taką, której jeszcze nie rozumiemy.


Dojrzała miłość nie polega na domaganiu się, aby partner pozostał człowiekiem, którego kiedyś wybraliśmy.

Polega na zadaniu sobie pytania:

Czy potrafię spotkać się również z człowiekiem, którym się stałeś?

I drugiego, jeszcze trudniejszego:

Czy pozwalam ci spotkać człowieka, którym stałam się ja?


Związek umiera, kiedy przestajemy widzieć odrębnego człowieka


Jednym z paradoksów miłości jest to, że chcąc być blisko, możemy zacząć odbierać drugiemu odrębność.


„My” stopniowo pochłania „ja”.


Partner przestaje być osobną osobą, a staje się funkcją:

ojcem dzieci,

matką dzieci,

osobą zarabiającą pieniądze,

organizatorką domu,

kierowcą,

opiekunką,

towarzyszem obowiązków.


Znika pytanie o to, co go porusza.

Co go zachwyca.

Czego się boi.

Za czym tęskni.

Kim jest, kiedy nie pełni żadnej roli.


Perel podkreśla, że żywe pragnienie wiąże się z dostrzeganiem „inności” partnera, z uznaniem, że pozostaje on osobnym światem.

Możemy kochać kogoś głęboko, a zarazem nie wiedzieć o nim wszystkiego.

Możemy budować bezpieczeństwo, nie odbierając sobie nawzajem wolności.

Możemy być blisko, nie znosząc całkowicie przestrzeni pomiędzy nami.


To nie dystans sam w sobie zabija relację.


Relację zabija obojętność.


Zdrowa odrębność może natomiast przywrócić zainteresowanie.


Czasami ponownie dostrzegamy partnera wtedy, gdy widzimy go wśród innych ludzi, podczas pracy, rozmowy, pasji albo aktywności, która nie ma nic wspólnego z nami. Nagle przypominamy sobie, że osoba stojąca obok nie jest wyłącznie częścią naszego życia.

Ma własne życie wewnętrzne.

I właśnie ono kiedyś nas zafascynowało.


Bezpieczeństwo i wolność


Wielu ludzi próbuje rozwiązać niepewność w relacji poprzez coraz większą kontrolę.

Chcą wiedzieć wszystko.


Gdzie partner jest.

Co myśli.

Z kim rozmawia.

Co czuje.

Dlaczego zachował się inaczej niż zwykle.


Kontrola przynosi chwilową ulgę, ale rzadko buduje prawdziwe bezpieczeństwo.


Bezpieczeństwo, które wymaga odebrania drugiemu swobody, szybko zamienia się w więzienie.


Z kolei wolność rozumiana jako brak odpowiedzialności nie prowadzi do dojrzałej miłości, lecz do emocjonalnego chaosu.


Nie chodzi zatem o wybór:

bezpieczeństwo albo wolność.


Chodzi o trudną zdolność pomieszczenia obu.


Esther Perel opisuje relację jako przestrzeń napięcia pomiędzy dwiema podstawowymi potrzebami: potrzebą przynależności i potrzebą autonomii.

Potrzebujemy domu, ale potrzebujemy również świata poza domem.

Chcemy być ważni dla drugiej osoby, lecz nie chcemy przestać należeć do siebie.


Dojrzały związek nie usuwa tego napięcia.

Uczy się z nim żyć.


Współczesny partner ma zastąpić całą wioskę


Nigdy wcześniej nie oczekiwaliśmy od jednej osoby tak wiele.

Partner ma być jednocześnie:

najlepszym przyjacielem,

kochankiem,

powiernikiem,

współrodzicem,

doradcą,

towarzyszem podróży,

źródłem bezpieczeństwa,

inspiracją,

wsparciem emocjonalnymi

człowiekiem, który przez wiele lat będzie nas nieustannie fascynował.


To ogromne obciążenie.


Współczesna kultura osłabiła wiele wspólnot, które dawniej dzieliły między siebie ciężar ludzkich potrzeb.

Dzisiaj próbujemy odnaleźć w jednej osobie to, co kiedyś dawała rodzina, sąsiedztwo, przyjaciele, wspólnota, tradycja i szersza sieć relacji.


Perel zwraca uwagę, że coraz częściej oczekujemy od partnera zasobów emocjonalnych i społecznych, których dawniej dostarczało całe otoczenie.

A potem jesteśmy rozczarowani, że jeden człowiek nie potrafi być wszystkim.


Być może zdrowy związek nie wymaga, aby partner zaspokajał każdą potrzebę.


Być może wymaga raczej, abyśmy nie przestali mieć własnego życia, własnych relacji, własnych fascynacji i własnego źródła sensu.


Nie po to, żeby oddalić się od partnera.

Po to, żeby mieć z czym do niego wracać.


Rozmowa nie zawsze oznacza kontakt


Wiele par mówi:

„Przecież rozmawiamy”.

I rzeczywiście rozmawia.


Problem polega na tym, że komunikacja może zamienić się w zarządzanie.

Kto odbierze dzieci.

Co trzeba kupić.

Kiedy przyjeżdżają rodzice.

Kto zadzwoni do hydraulika.

Co zrobimy w weekend.


To rozmowy potrzebne.

Ale nie wystarczające.


Relacja nie może żyć wyłącznie logistyką.


Potrzebuje pytań, na które nie znamy odpowiedzi.

Co ostatnio zmieniło się w twoim myśleniu?

Czego dziś pragniesz bardziej niż pięć lat temu?

Co robisz z lękiem, o którym mi nie mówisz?

Kiedy czujesz się najbardziej żywy?

Czy jest coś, czego przestałeś ode mnie oczekiwać?

Za czym tęsknisz w naszym związku?


Dobre pytanie nie jest przesłuchaniem.

Nie służy kontroli.

Jest zaproszeniem.

Mówi:

Nie zakładam, że już wszystko o tobie wiem.


Nie każdą relację można uratować


Ciekawość nie jest magicznym lekarstwem.


Nie wystarczy zadać kilku pytań, aby naprawić wieloletnią przemoc, pogardę, chroniczną zdradę, uzależnienie, manipulację czy całkowity brak odpowiedzialności.


Nie każdą relację należy odbudowywać.

Nie każde odejście jest porażką.


Czasami zakończenie związku jest najbardziej uczciwym uznaniem rzeczywistości.


Psychologia zdrowego rozsądku nie polega na bronieniu relacji za wszelką cenę.

Polega na możliwie trafnym zobaczeniu, co naprawdę pomiędzy ludźmi istnieje.

Czy nadal jest tam wzajemność?

Czy jest szacunek?

Czy jest gotowość do pracy?

Czy obie strony potrafią przyjąć odpowiedzialność?

Czy relacja daje przestrzeń do życia, czy wymaga stałego pomniejszania siebie?


Miłość nie powinna być argumentem przeciwko faktom.


Bliskość nie jest stanem. Jest praktyką


Bliskość nie zostaje nam dana raz na zawsze.

Nie wystarczy się pokochać.

Nie wystarczy zamieszkać razem.

Nie wystarczy przeżyć ze sobą wielu lat.


Bliskość jest sposobem traktowania drugiego człowieka.


Jest gotowością do słuchania bez natychmiastowego osądzania.

Jest zgodą na to, że partner może przeżywać świat inaczej.

Jest odwagą mówienia o tym, co niewygodne.

Jest zainteresowaniem, które nie kończy się w chwili, gdy zdobyliśmy czyjąś miłość.


Największym zagrożeniem dla relacji nie zawsze jest pojawienie się kogoś trzeciego.


Czasem jest nim przekonanie, że o człowieku obok nie można już dowiedzieć się niczego nowego.

Nie wybieramy partnera raz.

Wybieramy go wielokrotnie,w kolejnych rozdziałach życia, w kolejnych kryzysach i w kolejnych wersjach jego samego.


A on wielokrotnie wybiera nas.


Bliskość zaczyna się więc nie od pewności, że znamy drugiego człowieka.


Zaczyna się od pokory, że nadal możemy się mylić.

I od pytania:

Kim jesteś dzisiaj, kiedy nie patrzę już na ciebie przez to, kim byłeś wczoraj?




Tekst powstał z inspiracji pracami Esther Perel oraz doświadczeniami pracy z osobami przeżywającymi samotność, kryzysy bliskości i utratę kontaktu w relacjach.


Osobiście prowadzę terapię indywidualną ale tekst jest dedykowany Pani Monice Paczkowskiej, która jest polską Esther Perel.


A nade wszystko jest dedykowany wszystkim osobom na związkowym rozdrożu.


Pamiętajcie że Pani Monika Paczkowska pomoże Wam lepiej zrozumieć siebie, drugiego człowieka i mechanizmy rządzące relacjami. Nie po to, aby za wszelką cenę utrzymać każdą więź, lecz aby trafniej zobaczyć rzeczywistość, odzyskać wewnętrzną jasność i podejmować decyzje zgodne z faktami, odpowiedzialnością oraz własnymi wartościami.



Bibliografia:

Perel, E. (2006). Mating in Captivity: Unlocking Erotic Intelligence. HarperCollins.

Perel, E. (2017). The State of Affairs: Rethinking Infidelity. HarperCollins.

Perel, E. i Miller, M. A. (2019–2024). Wybrane artykuły dotyczące bliskości, odrębności, samotności oraz napięcia pomiędzy bezpieczeństwem i wolnością. Esther Perel.

Komentarze


bottom of page